Mróz nie zatrzymuje budowy tak, jak się powszechnie sądzi. Liczy się to, co dzieje się na dnie wykopu i jak chroni się grunt przed przemarznięciem.
Panuje przekonanie, że zimą budowa stoi. W praktyce sam wykop da się zrobić przez większość sezonu, bo koparka radzi sobie z gruntem nawet przy lekkim mrozie. Kłopot zaczyna się dopiero wtedy, gdy odsłonięte dno wykopu zostaje na noc i przemarza, albo gdy w grunt wbudowuje się zmrożone bryły, po których później zostają puste przestrzenie.
Co realnie przeszkadza, a co nie
Najwięcej problemów robi nie tyle temperatura powietrza, co przemarznięte podłoże pod fundament. Betonowanie na zmrożonym dnie to proszenie się o kłopoty, bo po odwilży grunt osiada. Dlatego dno wykopu zabezpiecza się matami albo zostawia warstwę ziemi, którą zbiera się dopiero tuż przed betonowaniem.
Druga sprawa to woda. Wczesną zimą i przy odwilżach poziom wód potrafi się podnieść, więc na działkach bliżej rzek częściej trzeba odwadniać. To akurat nie różni się mocno od reszty roku, ale zimą dochodzi ryzyko zamarzania pomp i węży.
Zagęszczanie przy mrozie
Z zasypkami i zagęszczaniem trzeba uważać. Zmrożony materiał wygląda na ubity, a po odwilży okazuje się luźny. Dlatego przy mrozie nie wbudowuje się zmarzlin, a jeśli zagęszczenie jest wymagane do odbioru, część prac lepiej przesunąć na cieplejsze dni.
Wniosek z tego prosty: zimą da się pracować, ale plan musi uwzględniać ochronę dna wykopu i rozsądek przy zagęszczaniu. Dobrze zorganizowana budowa zimowa traci mniej czasu niż taka, która czeka na wiosnę z założonymi rękami.


